mysli madrychmysli madrych

Rzewuski kontra Konarski – Myśli o Mądrych Uwagach, 1764

Projekt „zaprzysiężonego veta” i odpowiedź na krytykę Konarskiego

599 zł

Na stanie

Dodaj do Ulubionych
Dodaj do Ulubionych

Opis

[RZEWUSKI Wacław] Myśli o Mądrych Uwagach, Naganiaiących Niezawodny Sposob Utrzymania Seymow, y Liberi Veto. R. P. 1764. [Warszawa?, 1764].

6 stron, 36 x 23 cm. Inicjał drzeworytowy, ozdobnik na końcu tekstu.

Głos w najważniejszym sporze ustrojowym XVIII-wiecznej Polski – sporze o liberum veto. Ten druk to ostatnia runda pojedynku na pióra między dwoma ciężkimi zawodnikami epoki: Wacławem Rzewuskim, magnatem, poetą i obrońcą tradycyjnej wolności, a Stanisławem Konarskim, pijarem, reformatorem szkolnictwa i autorem słynnego dzieła „O skutecznym rad sposobie”, w którym domagał się ukrócenia zrywania sejmów. Rok 1764 – bezkrólewie po śmierci Augusta III, sejm konwokacyjny, wszyscy pytają, jak naprawić Rzeczpospolitą.

Jak doszło do sporu

Najpierw Konarski w kolejnych tomach „O skutecznym rad sposobie” (1761–1763) dowodził, że liberum veto paraliżuje państwo. Na początku 1764 roku Rzewuski odpowiedział anonimowo broszurą „Myśli o niezawodnym utrzymaniu sejmów i liberi veto”, proponując własny, kompromisowy pomysł. Konarski odpisał krytycznymi „Uwagami” – i właśnie na te „Mądre Uwagi” odpowiada nasz druk. Rzewuski występuje w nim jako „Pisarz Myśli”, a Konarskiego nazywa „Autorem Uwag”.

Co proponował Rzewuski

W druku autor sam streszcza swój projekt, i jest on ciekawszy, niż sugerowałaby łatka „obrońcy veta”. Wszystkie sprawy sejmowe miały być rozstrzygane większością głosów (per Pluralitatem). Po każdej uchwale marszałek trzy razy pytałby głośno, czy ktoś się sprzeciwia. Sprzeciw byłby nadal możliwy – ale tylko jako Liberum Veto Juratum, czyli veto zaprzysiężone. Poseł, który chciał je założyć, musiał od razu, publicznie, przed marszałkiem przysiąc, że nie kieruje się prywatnym interesem, lecz jest w sumieniu przekonany, że uchwała szkodzi ojczyźnie.

Do tego zabezpieczenia: każdy mógł się sprzeciwić tylko raz i tylko jednej uchwale, musiał potem bywać na wszystkich sesjach pod groźbą utraty praw politycznych, a przekupiony opozycjonista miał być sądzony jak za zdradę stanu (poenis Perduellionis – karami za zdradę stanu). Taką samą przysięgłą opozycję mieli mieć senatorowie. Rzewuski był pewien, że sejm nigdy się nie rozejdzie, bo nie da się znaleźć dziesiątek krzywoprzysięzców gotowych przez cały sejm „świecić oczyma” przed kolegami. A zarazem żadne szkodliwe prawo nie przejdzie, bo wśród stu czy dwustu posłów zawsze znajdzie się choć jeden „kochający Syn Oyczyzny”.

Pojedynek na uprzejmości

Druk jest wzorem staropolskiej polemiki, w której uprzejmość służy za broń. Rzewuski odpiera po kolei dziewięć zarzutów Konarskiego, nazywając go przy tym „Nauczycielem Polski”, „Wielkim Autorem” i człowiekiem „słynącym Cnotą”. Pod tymi ukłonami kryje się zręczna ironia. Najmocniejszy cios zadaje argumentem z samego Konarskiego: przypomina, że ten w swoim dziele opisał, z jakim trudem szukano choćby jednego posła do zerwania sejmu, w czasie którego umarł August II – posła, który nie składał żadnej przysięgi i nie bał się żadnej kary. Skoro tak trudno było znaleźć jednego, skąd nagle sześciu przekupionych krzywoprzysięzców, którymi straszy Autor Uwag?

Zarzut sprzeczności między rozstrzyganiem większością a sprzeciwem jednego posła Rzewuski zbywa żartem, gratulując Konarskiemu „wesołey y grzecznie swywolney Myśli”, i dodaje wykład z logiki o zdaniach sprzecznych. Przypomina, że sam sejm w 1696 roku nazwał liberum veto „Prawem Kardynalnym”, a na naganę prawa odpowiada maksymą nemo Sapientior Lege (nikt nie jest mądrzejszy od prawa).

Zakończenie brzmi jak manifest:

„Nigdy Narod Polski y Litewski, nie pozwoli, na zniesienie do szczętu, Liberi Veto, ani na Pluralitatem absolutam.”

Na koniec autor tłumaczy się, że jego odpowiedź jest „raptowa, kilkogodzinna” i napisana wśród wielkich zatrudnień, i na wypadek, gdyby kogoś uraził, prosi o wybaczenie słowami Horacego: Veniam petimusque, damusque vicissim (prosimy o wybaczenie i sami go nawzajem udzielamy).

Historia rozstrzygnęła

Sejm konwokacyjny 1764 roku ograniczył liberum veto w sprawach skarbowych, ale całkowicie zniosła je dopiero Konstytucja 3 maja w 1791 roku. Rzewuski kilka lat po tej polemice zapłacił za obronę „złotej wolności” osobiście – w 1767 roku z rozkazu ambasadora Repnina został wywieziony w głąb Rosji. Ten druk pokazuje, że spór o naprawę Rzeczypospolitej toczył się nie między ciemnotą a oświeceniem, lecz między ludźmi, którzy inaczej widzieli drogę do tego samego celu.

Trzy fragmenty w pisowni oryginału

„Całe Dobro, y Szczęście Polski, polega szczegulnie, na Przysiędze iednego Posła.”

„Prosi ieszcze Pisarz Myśli, Mądrego Uwag Autora, żeby sobie raczył przypomnieć, co napisał w Godnym Nieśmiertelności Dziele, Xiąszki swoiey, o skutecznym Rad Sposobie.”

„Wiara, Wolność, Prawa Oyczyste, & quae domi cara, quae foris honesta, nigdy tego nie dopuszczą.” (quae domi cara, quae foris honesta – co drogie w domu i co zaszczytne na zewnątrz)

Druk polityczny z przełomowego roku 1764, dla kolekcjonerów publicystyki stanisławowskiej, historyków ustroju i parlamentaryzmu oraz zbieraczy pamiątek związanych z Konarskim i Rzewuskimi.

W ofercie także broszura, od której spór się zaczął – »Myśli o niezawodnym utrzymaniu Seymów y Liberi Veto« (1764)