Afisz „Ojczyzna w niebezpieczeństwie! Polacy!” Odezwa Rady Ministrów. Warszawa, 5 sierpnia 1920
Odezwa Rządu Obrony Narodowej Wincentego Witosa, wydany jedenaście dni przed natarciem znad Wieprza2 400 zł
Na stanie
Opis
5 sierpnia 1920 roku Armia Czerwona podchodzi pod Ostrołękę, do Warszawy zostało jej niecałe sto kilometrów, a polska delegacja rozejmowa właśnie wróciła z Baranowicz odesłana z niczym. Tego dnia Drukarnia Państwowa tłoczy afisz, który idzie na mury stolicy. Podpisuje go osiemnastu ludzi – cały gabinet Wincentego Witosa, od socjalisty Daszyńskiego po księcia Sapiehę. Jest to jeden z najbardziej dramatycznych dokumentów w dziejach polskiej państwowości: rząd oficjalnie zawiadamia naród, że rokowania się skończyły i że zaczyna się obrona ostatniej linii.
Tekst został napisany w tonie, którego nie da się podrobić po latach. Rząd tłumaczy się światu, że pokoju chciał i że o niego prosił, a odmówiono mu w sposób niegodny – depesze przekręcano, delegacji nie pozwalano rozmawiać swobodnie z Warszawą, rokowania przeciągano tak długo, aż stały się niemożliwe. Zaraz potem ton się zmienia i afisz uderza w rejestr, którego w oficjalnych drukach z 1920 roku prawie się nie spotyka: pada zapowiedź, że najeźdźca chce w Warszawie podyktować Polsce pokój zwycięski i że pragnie powtórzyć rzeź Pragi. Warszawiak czytający to na murze doskonale wiedział, o czym mowa – o wymordowaniu prawobrzeżnej dzielnicy przez wojska Suworowa w 1794 roku. Rząd nie straszył wtedy abstrakcją. Straszył pamięcią.
Osobno warto zwrócić uwagę na to, jak ten afisz sam siebie definiuje. Nie jest to odezwa „władzy” do „ludności”. To odezwa Rządu Obrony Narodowej, Rządu demokracji polskiej, Rządu chłopów i robotników – sformułowanie wymierzone wprost w bolszewicką propagandę, która tego samego dnia w Białymstoku, ustami Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski, wzywała warszawski proletariat do powitania Armii Czerwonej. Dwa plakaty, jeden dzień, dwie wizje Polski. Ten jest głosem tej, która wygrała.
Z tekstu afisza:
„Wróg zaborczy, wróg najeźdźca, wróg niosący z sobą niewolę narodu, ufa, że zdobędzie Warszawę, naszą stolicę i że w Warszawie podyktuje Polsce pokój zwycięzki. Pragnie powtórzyć rzeź Pragi.”
„Dzisiaj niech wie Europa, niechaj wie świat cały, że najazd bolszewicki w odpowiedzi na to gotuje się do spełnienia na Polsce zbrodni gwałtu, równej zbrodni tyranów osiemnastego wieku, którzy rozebrali Polskę.”
„Czerwona armia chce zrobić z Polski pustynię, podobną do Rosji dzisiejszej. Rząd postanowił bronić Polski do ostatniego kawałka ziemi ojczystej.”
„Stolica nasza, patriotyczna Warszawa, musi dać próby męstwa i wytrzymałości wobec wroga, Warszawa musi się bronić. (…) Krew nasza, siły nasze, walka nasza dla Ojczyzny drogiej! Do broni Polacy!”
Pod tekstem pełny skład Rady Ministrów, a w nim nazwiska, które za chwilę wejdą do podręczników z innych powodów: Gabriel Narutowicz, minister robót publicznych, dwa lata później pierwszy prezydent Rzeczypospolitej, zastrzelony w piątym dniu urzędowania. Kazimierz Bartel, minister kolei żelaznych, pięciokrotny premier, rozstrzelany przez Niemców we Lwowie w 1941 roku. Maciej Rataj, minister wyznań religijnych i oświecenia publicznego, późniejszy marszałek Sejmu i dwukrotnie pełniący obowiązki głowy państwa, zamordowany w Palmirach. Władysław Grabski, minister skarbu, ojciec reformy walutowej i złotego. Ta lista jest w pewnym sensie drugą treścią afisza.
Jedenaście dni po jego wydrukowaniu ruszyło natarcie znad Wieprza. Afisz z 5 sierpnia jest więc świadectwem momentu, w którym nikt jeszcze nie wiedział, że będzie „Cud nad Wisłą” – dokumentem najczarniejszej godziny, a nie triumfu. To właśnie czyni go tak mocnym.
Druk jednostronny, Drukarnia Państwowa, numer zamówienia 10704. Afisze z sierpnia 1920 roku należą do najrzadszych druków ulotnych II Rzeczypospolitej: klejone na murach, zrywane deszczem i patrolami, drukowane na tanim papierze wojennym. Egzemplarze zachowane w całości, z czytelnym pełnym składem rządu, trafiają na rynek rzadko.
Opis fizyczny i stan zachowania
Format 51 × 34 cm. Druk jednostronny. Stan dobry minus: papier przybrudzony i pożółkły, ślady dawnego składania, niewielkie naddarcia krawędzi. Tekst w całości czytelny, bez ubytków w polu zadrukowanym.






