januszjanusz

Jan Januszowski – Statuta, Prawa Y Constitucie Koronne Łacinskie y Polskie 1600

Monumentalne szesnastowieczne kompendium prawne z oficyny Łazarzowej.

27 900 zł

Na stanie

Dodaj do Ulubionych
Dodaj do Ulubionych

Opis

Statuta, Prawa Y Constitucie Koronne Łacinskie y Polskie, z Statutow Łaskiego Y Herborta Y Z Constituciy Koronnych Zebrane Kraków 1600, w Architypografii Króla J.M. Łazarzowej

Pierwszy w dziejach Rzeczypospolitej kompletny zbiór prawa koronnego doprowadzony do końca. Nie projekt, nie próba, nie summariusz — skończona księga. Przed nią próbowali Łaski, Przyłuski, Herburt, sejmowe komisje i królewskie dekrety. Wszystkie te przedsięwzięcia albo utknęły, albo zostały odrzucone. Dopiero drukarz — Jan Januszowski, właściciel oficyny Łazarzowej — zrobił to, czego nie zdołało trzydziestu deputatów wyznaczonych przez sejm.

Dzieło, które powstało wbrew wszystkiemu

Historię tej księgi opowiadają same jej przedmowy, i jest to opowieść z rodzaju tych, których się w starodrukach nie spodziewamy.

Sejm 1589 roku powołał komisję do „Correctury praw Koronnych” — trzydzieści osób z senatu duchownego i świeckiego oraz z koła poselskiego, po kilku z każdego województwa. Wyznaczono czas, miejsce (Lublin) i salaria. Na czele stanu świeckiego postawiono Mikołaja Firleja z Dąbrowicy, wojewodę krakowskiego. I wtedy przyszła zaraza. Jan Firlej pisze o tym w dedykacji do Zygmunta III bez ogródek:

„Ale iako w koźdey rzeczy ważney wrog iakiś nieszczęsny, co dobre przerywa rzeczy, zwykł zawsze bywać, tak y Correctura ta, powietrzem na on czas przerwana y nieskonczona, nawet ani zaczęta, zostać musiała.”

Komisja nigdy się nie zebrała. Wojewoda krakowski postanowił więc obejść państwo i zrobić rzecz prywatnie — „bez zaciągów tak wielkich Koronnych”, jak to ujęto, czyli bez publicznych pieniędzy. Znalazł człowieka: Jana Januszowskiego, sługę jeszcze Zygmunta Augusta i Stefana Batorego, drukarza królewskiego. Dodał mu serca, dołożył własnych pieniędzy i nie dał odpuścić — „y poczawszy nie ustawał”.

Sam Januszowski przyznaje w przedmowie, jak bardzo się do tego nie palił:

„Yiakom sie na to wzdrygał, nawet iakom o tym wątpił, aby co kiedy z tego bydź miało, sama wielkość rzeczy łacno wyświadczyć może.”

Nie był prawnikiem. Był typografem — „mnie samemu nie prawie zbytnie w prawie biegłemu”. Podjął się mimo to. Wynik dał w 1596 roku na sejm w formie summariusza, potem całość na sejm następny, potem posłał rzecz na Trybunały Piotrkowski i Lubelski, „gdzie się z łaski Pańskiej wszytkim podobała”. Druk ukończono dopiero po śmierci Firleja. Wojewoda nie doczekał własnej księgi — synowie oddali ją królowi w jego imieniu, a datę pod dedykacją położyli w Bejscach, 19 lipca 1600 roku.

Czym pochwalił się autor

Januszowski wiedział, czego dokonał, i porównania dobierał najwyższe z możliwych. Prawa polskie, pisze Jan Firlej, zostały wreszcie uporządkowane —

„nie inaczey iako Cesarzowi onemu Iustinianowi, za którego wieku także Prawa Rzymskie zawiklane, przez one Treboniany, y Theofili, y insze w porządek swóy były wprawione.”

Sam drukarz w dedykacji nie waha się napisać, że po Piśmie Świętym nie zna dla Korony księgi potrzebniejszej:

„Rzecz wielka, ważna, y Koronie wszytkiey y Księstwóm iey przyległym tak potrzebną, że nad nię po S. piśmie nie wiem by Koronie Polskiey potrzebnieyszą y pożytecznieyszą kto upatrzyć mógł.”

Ma też pełną świadomość, w jakim stanie zastał prawo Rzeczypospolitej — i to jest chyba najmocniejszy obraz całej przedmowy. Prawa polskie do tej pory były

„zawiklane, nieporządne, po kartach rozsypane”

Statuty, konstytucje sejmowe i przywileje leżały w kilkunastu niezgodnych ze sobą drukach i rękopisach; jedno gdzieś w kąciech zostawało, drugie ginęło. Januszowski zniósł to wszystko na jedno miejsce, ułożył w dziesięcioro ksiąg, podzielił na części, tytuły, prawa i paragrafy, i wydał w dwóch kolumnach: po jednej stronie polskiej, po drugiej łacińskiej — tak, by każdy mógł oba teksty od razu ze sobą porównać. Obietnica dana królowi brzmiała:

„Naydziesz W.K.M. w tey iedney księdze wszytko to, coby się po wielu księgach inych szukać z trudnością miało.”

Nie przemilczał też kosztów. Zrobił to za swoje: „iaki koszt y nakład na to bez ratunku Koronnego uczynił”.

Zdania, dla których warto tę księgę otworzyć

Przedmowa „Do łaskawego Czytelnika” to nie kurtuazyjny wstęp, tylko krótki traktat o państwie. Zaczyna się od tezy:

„Prawa a miecz, dwie rzeczy tylko, przy Kościelnym posłuszeństwie, Czytelniku łaskawy, nie tylko rządzą królestwy wszytkimi, państwy y Rzeczami pospolitemi, ale y owszem mocno ie trzymaią.”

I zaraz potem, zdanie, które mogłoby stać na ścianie każdego sądu:

„Mieczą bowiem nie zawsze używać mogę: prawa mi zawsze trzeba.”

Gdzie indziej ostrzega, że prawo i oręż bez siebie nawzajem są bezużyteczne:

„Prawo bowiem bez zbroie nie obronne y nietrwałe, zbroia bez praw gwałtowna y niesprawiedliwa bywa.”

Wylicza, co starożytni robili z prawem, żeby trwało: ogłaszali je w miejscach publicznych, przechowywali w skarbcu świątynnym i ryli na miedzianych tablicach. A potem formułuje życzenie, które w roku 1600 brzmi jak wyrzut, a dziś jak diagnoza:

„Życzę aby prawa stanowione nie na papierze pisane, albo na murze przybite, ale na Executiiey ryte były: Prawa bowiem malowane, uroda bez siły, Rada bez rady, są Cymbały próżne.”

Jest tam również zdanie, które zrobiło później w polskiej myśli prawniczej sporą karierę:

„Ludzie bowiem za prawem, nie prawa za ludźmi.”

I trzeźwa uwaga o inflacji prawa:

„Gdzie bowiem praw wiele, tam y zbytków wiele.”

O sobie samym, na koniec, pisze przez metaforę żeglarską — puścił się na wielkie morze bez wiosła i cudem dobił do brzegu:

„Y tak udawszy sie w Imie Pańskie bez wiosła na to wielkie morze, Bogu y wiatrom żagle zleciwszy, oto z łaski Pańskiey widzę, żem przepłynął.”

A tuż obok, po łacinie, rzuca czytelnikowi wyzwanie: hic Rhodus, hic saltus.

Oficyna

Drukarnia Łazarzowa to jedna z najlepszych polskich oficyn XVI wieku. Rok wcześniej wyszła z niej Biblia ks. Jakuba Wujka — Januszowski wspomina o tym w przedmowie z widoczną dumą, jako o wydarzeniu, którego „pragnęły wieki przeszłe, pragnęli oycowie y przodkowie naszy”. Statuta z 1600 roku są drugim wielkim dziełem tej oficyny w ciągu dwóch lat i szczytem możliwości typograficznych ówczesnego Krakowa: skład dwujęzyczny, dwubarwna karta tytułowa, rozbudowany aparat marginaliów i summariuszy.

Stan zachowania

Ładny stan zachowania, gdzieniegdzie niewielkie przebarwienia lub ślady zawilgocenia. Objętość: [21] k., 1369 s., [4] k. Brakujące karty uzupełnione reprodukcjami na starym papierze. Brak kart: od początku do 33, 451–458, 699–710, od 1346 do końca (część summariusza).

Starodruk prawny w języku polskim z roku 1600 — a więc jeszcze XVI-wieczny — w formie, w jakiej pojawia się na rynku rzadko.