PRZEWODNIK MIŁOSIERNY 1747
Kompendium wiejskiego proboszcza: od chrztu i błogosławieństw po celę skazańca; egzorcyzmy mleka i masła, rachunki sumienia1 480 zł
Na stanie
Opis
PRZEWODNIK Miłosierny, w drodze nayniebespiecznieyszey idących, y do spocznienia naypożądańszego wiodący, Albo Sposob pomagania do szczęśliwey śmierci z rożnych przyczyn potykáiący Rożnego stanu ludzi, chorych y zdrowych, Kápłanom záś Curam Animarum máiącym osobliwie wygodny. Z kilku xiążek w iedne krotko zebrany Marcin Józef Nowakowski, pleban jaśliski Kraków 1747, w Drukarni Dominika Siarkowskiego
„Jak się macie, Miły N.?” – „Nie mogę, Dobrodzieju, nie; kolki mię kolą, a jeść nie mogę, proszę Wci, coby też to na to czynić”. Tak zaczyna się jedna z rozmów w tej książce. Ksiądz pyta dalej starego chłopa, ile lat jest żonaty („Czterdzieści lat y siedm będzie w Niedzielę po S. Marcinie”), czy ma jakieś długi i czy sam komuś pożyczał. Chory odpowiada: „Pamiętam, ale u drugich przepadło; bo ich już nie masz, inni podtracili, inni też choć mają, ale oddawać niechcą”. To nie jest scena z komedii, tylko wzór rozmowy, którą proboszcz miał przeprowadzić przy łóżku chorego parafianina przed spowiedzią. Takich gotowych rozmów, instrukcji, modlitw i obrzędów jest w Przewodniku kilkaset stron.
Już tytuł zapowiada, że książka jest dla ludzi „chorych y zdrowych”, a kapłanom duszpasterzom „osobliwie wygodna”, i że została „z kilku xiążek w iedne krotko zebrana”. Ks. Marcin Józef Nowakowski ułożył podręczne kompendium wiejskiego proboszcza, w którym przygotowanie do dobrej śmierci jest osią, ale wokół niej mieści się prawie całe codzienne duszpasterstwo. Rejestr na końcu tomu wylicza między innymi rachunki sumienia osobno dla dziecka, młodzieńca, małżonków, panny i niewiasty, modlitwy przed kazaniem, spowiedzią i komunią, litanie, polskie Dies irae i „Lament Dusz w Czyścu będących”. Są tam łacińskie błogosławieństwa soli i wody, chleba dla chorych, domu, stołu, wyruszających w podróż, kobiety w niebezpiecznej ciąży, a także kobiety po ślubie i po porodzie, oraz porządek chrztu dzieci. Są też obrzędy, które dziś zaskakują: „Contra Maleficia Lactis” (przeciw czarom rzucanym na mleko), „Exorcismus Butyri” (egzorcyzm masła) i „Exorcismus diaboli” (egzorcyzm diabła). Nie brakuje przykładów ku przestrodze, takich jak „Choremi brzydzący się skárani” czy „Grzechy w dźieciństwie popełnione Pan BOG kárze”.
Osobny, siódmy traktat dotyczy skazańców. Nosi tytuł „wiodący z Placu Swiętey Sprawiedliwości do Pałacu niepoiętey Boskiey litości. Albo Sposob pomagania złoczeńcom do dobrey śmierci przez Dekret Sądowy iakimkolwiek Trybem potykáiący”. Otwiera go łacińska instrukcja dla księdza wezwanego do więźnia. Kapłan ma zapytać o imię, pochodzenie i dotychczasowe życie, cierpliwie wysłuchać opowieści i uważać, „ne captivum cogat importunis modis, ut reum esse fateatur” (by natarczywie nie przymuszał więźnia do przyznania się do winy). Nie powinien też łatwo przyjmować jego skarg na doznaną krzywdę, „cum Confessarii non sit ea dijudicare, sed reum ad poenitentiam inducere” (bo nie spowiednikowi to rozsądzać, lecz winowajcę do pokuty nakłonić). Dalej następuje rozmowa. Ksiądz pyta więźnia, czy wie, co znaczy słowo „Amen”, a ten odpowiada: „Niewiem”. Później więzień skarży się: „Gdybym zasłużył, toby mi nie żal było, ale co zawziętość ludzka, złe udanie sprawuie: że iedni choć wiele złego nabroią, a uchodzi im, a mnie o małą rzecz turbuią, gnębią y niewiem co się dáley zemną stánie”. W rejestrze są dalsze etapy tej drogi: modlitwy obwinionego idącego na mękę i blisko miejsca stracenia, błogosławieństwo wina podawanego skazańcowi, a nawet „Napom: winow: gdy go wieszaią”, czyli napomnienie winowajcy w chwili wieszania.
Jest też strona pogodniejsza. W traktacie o rozkoszach niebieskich autor wylicza dwanaście przymiotów ciała zmartwychwstałego – ma ono być między innymi nieśmiertelne, zdrowe, jasne, piękne, lekkie, wonne, kwitnące i prętkie. Każdemu zmysłowi przypisuje też osobną radość: „Zwierciadło widzeniu, Cytarę słyszeniu, Miód smakowaniu, Kwiat roskoszny Dotykaniu, Balsam wdzięczny Powonieniu”.
Nowakowski był plebanem w Jaśliskach, miasteczku w Beskidzie Niskim, które od XV wieku do 1848 roku należało do biskupów przemyskich. W łacińskiej przedmowie do czytelnika pisze, że od dawna pragnął takiej książki i słyszał, że brakuje jej gorliwym kapłanom. Ludzie tłumnie towarzyszący księdzu z Najświętszym Sakramentem chętnie słuchają o chorobie i śmierci, ale samo kazanie szybko ulatuje, bo „vox sola feriens aures transit ac si non esset” (głos, który tylko uderza w uszy, przemija, jakby go nie było). Swoją książkę nazywa towarzyszem i „fidum Achatem” (wiernym Achatesem) w tej wędrówce, a czytelnika prosi, by po jego śmierci dalej jej używał i pamiętał o autorze.
Z pierwszego traktatu, poświęconego chorym, pochodzą rozmowy cytowane na początku. Są ułożone według typów chorych: Rozmowa z chorym w pospolitości, Rozmowa z chorym niecierpliwym i Rozmowa z starym prostakiem. Polski dialog przeplatają łacińskie wskazówki dla księdza, na przykład „Deinde accedat ad infirmum, & ut cognoscat quali admonitione egeat, alloquatur eum familiariter” (potem niech podejdzie do chorego i, aby poznać, jakiego napomnienia potrzebuje, niech przemówi do niego poufale). Przy skardze niecierpliwego chorego – „Źle się mam; Pan Bog się nádemną niechce zmiłować […] á ieżeli od złych ludźi, niech im BOG zápłáci” – autor dopisuje: „Talis responsio auditur non raro, quam corrigere curet curatus” (taką odpowiedź słyszy się nierzadko, a duszpasterz niech się postara ją poprawić). Ksiądz odpowiada wtedy ostro: „á wiesz że ty iáko Bog płáci złym? płáci piekłem!”. Kapłan ma też pocieszać: „Smierći się nie boy, bo się iey uchronić nie możesz, kto się rodźi, umierać muśi”. Choroby nazywa „posłami od P. Bogá, ktorzy ćię do Niebá wzywáią”. Na wzór cierpliwości podaje Matkę Bożą Bolesną z siedmioma mieczami w sercu, św. Lidwinę, która chorowała 38 lat, i św. Franciszka Ksawerego z jego modlitwą „Amplius, Domine, amplius” (więcej, Panie, więcej). Są też informacje zupełnie praktyczne, na przykład ile odpustu zyskuje ten, kto idzie z księdzem do chorego. Kto nie należy do żadnego bractwa, a idzie „z świátłem do chorego zá Pánem Jezusem”, dostaje 200 dni, a kto idzie bez światła – 100 dni.
Jest to prowincjonalny druk duszpasterski, który pokazuje codzienną pracę wiejskiego proboszcza bliżej niż kazania i traktaty teologiczne. Jest w nim izba chorego i cela skazańca, połóg i wesele, droga i stół, a nawet mleko i masło, które trzeba było chronić przed czarami. Przytoczone wyżej fragmenty to tylko niewielka część jego zawartości.
Opis fizyczny Wymiary 16 × 10 cm, s. 578. Oprawa skórzana, grzbiet z ozdobnikami i szyldzikiem z tytułem. Na karcie tytułowej dawny odręczny wpis. Stan zachowania ogólny dobry.








