1599 Biblia Wujka, Bożka trzeba nieść, Bóg niesie sam – Izajasz 45–47
„Który opowiádam zpiérwu ostátnią rzecz: á z początku to co sie iescze nie zstáło/ mówiąc: Rádá moiá stać będźie/ y zstánie sie wszytká wola moiá." (Rozdział 46, werset 10)149 zł
Na stanie
Opis
Zapraszam do licytacji karty z najsłynniejszej szesnastowiecznej polskiej Biblii Jakuba Wujka. Są to oryginalne dwie strony z Biblii wydanej w 1599 roku.
BIBLIA WUJKA
I wydanie 1599 rok
Strony 791,792 (1 karta) Księga izajasza
Język staropolski, . Wymiary ca. 32 x 22 cm, stan ogólny dobry- (niewielkie przybrudzenia/podklejenia) .
Zakres fragmentu: Proroctwo Izajaszowe 45:19–26 z obszernym komentarzem oraz rozdziały 46 i 47 (do wersetu 14)
Ta karta zestawia obok siebie dwa obrazy, które robią wrażenie do dziś. Na jednym ludzie dźwigają swoich bogów na ramionach, bo posągi Bela i Nebo same nie mogą się ruszyć. Na drugim Bóg mówi, że to On nosi człowieka, i to od łona matki aż po siwiznę. Cały rozdział 46 opiera się na tej jednej różnicy: bożka trzeba nieść, Bóg niesie sam.
Strona pierwsza zamyka rozdział 45 wielkim wezwaniem skierowanym do wszystkich narodów: nawróćcie się do mnie, a będziecie zbawione wszystkie krańce ziemi. Pada tu też zdanie, które Paweł Apostoł przywołał później dwa razy, o czym drukarz przypomina odsyłaczami na marginesie do Listu do Rzymian i do Filipian: przede mną zegnie się wszelkie kolano i każdy język będzie przysięgał. Pod tekstem rozciąga się gęsty komentarz na dwie kolumny, poświęcony w całości jednemu wersetowi. Autor dowodzi bóstwa Chrystusa, powołując się na Hilarego, Ambrożego, Epifaniusza, Cyryla, Tertuliana i Euzebiusza, wchodzi w spór z żydowskimi masoretami o punkty samogłoskowe dodane do tekstu hebrajskiego, rozważa rodzaj gramatyczny słów i sprawdza, czy zdanie można odnieść do Jerozolimy. To kawałek prawdziwej XVI-wiecznej filologii biblijnej, wydrukowany drobną czcionką pod wierszem proroka.
Rozdział 46 zaczyna się od upadku babilońskich bogów. Bel się skruszył, Nebo się złamał, a ich posągi wiozą na jucznych zwierzętach jak zwykły ciężar, aż bydło pada ze zmęczenia. Prorok drwi dalej: ludzie wysypują złoto z worka, ważą srebro na szali i najmują złotnika, żeby zrobił im boga, a potem padają przed nim na twarz. Postawią go na miejscu i on tam będzie stał, bo ruszyć się nie umie. Kiedy zawołają, nie usłyszy i nikogo nie wybawi. Naprzeciw tego stoi zdanie o Bogu, który zapowiada koniec od początku i mówi, że Jego rada się ostoi.
Rozdział 47 to pieśń o zniszczeniu Babilonu, ułożona jak wyrok na dumnej kobiecie. Zejdź z tronu, usiądź w prochu, weź żarna i miel mąkę. Kto nazywał siebie panią królestw, przestanie nią być. Najciekawsza jest końcówka: prorok kpi z astrologów, których dawna polszczyzna nazywa tu praktykarzami niebieskimi – tych, którzy patrzyli na gwiazdy i liczyli miesiące, żeby przepowiedzieć przyszłość. Niech teraz staną i ratują. Karta urywa się na zdaniu, że stali się jak słoma, którą ogień pożera.
Wierny zapis tekstu z karty:
Bóg, który nosi (Kluczowy werset)
„Aż do stárośći ia sam/ y áż do sędźiwośći ia nośić będę: iam vczynił/ ia téż poniosę: ia piástowáć będę y zbáwię.” (Rozdział 46, werset 4)
Bożek, którego trzeba nieść
„Noszą go ná rámionách dźwigáiąc y stáwiáiąc ná mieyscu iego: y będźie stał/ á nie ruszy sie z mieyscá swego: ále gdy záwołáią do niego/ nie vsłyszy: nie wybáwi ich z vtrapienia.” (Rozdział 46, werset 7)
Wszelkie kolano
„Przyśiągłem sam przez sie/ wynidźie z vst moich słowo spráwiedliwośći/ á niewróći sie: że sie mnie kłániáć będźie wszelkié koláno/ y káżdy iezyk przyśięgáć.” (Rozdział 45, wersety 23–24)
Wyrok na Babilon
„Stąp/ vśiądź w prochu pánno córko Bábilońska/ śiedź ná źiemi: niéma stolice córká Cháldeyska/ bo ćie iuż więcéy nie będą zwáć pieszczoną y kochánką.” (Rozdział 47, werset 1)





