J. Grabiec – ROK 1863 (Powstanie Styczniowe)
Pierwsze wydanie na 50. rocznicę powstania styczniowego, Poznań 1913395 zł
Na stanie
Opis
Warszawa, 27 lutego 1861 roku. Na Krakowskim Przedmieściu kozacy rozpędzają milczący pochód, a chwilę później biorą za kolejną manifestację zwykły kondukt żałobny urzędnika Łempickiego. Zakonnik idący na czele z krzyżem zostaje poturbowany, krzyż złamany i porąbany, a rodzina zmarłego pobita. Tłum nie ustępuje, więc generał Zabołocki każe piechocie strzelać. Gdy dym opada, na chodniku leży pięciu zabitych – ziemianin z Sieradzkiego, ziemianin spod Radomia, rzemieślnik i jeszcze dwie ofiary, wśród nich uczeń. Grabiec przytacza relację naocznego świadka: po chwili paniki ludzie zbiegali się do poległych, maczali palce w ich krwi, kreślili nią znak krzyża na czołach i nieśli ciała przez szpaler żołnierzy. Od tego dnia, pisze autor, cała Warszawa stanęła po stronie ruchu, który niespełna dwa lata później przerodził się w powstanie.
GRABIEC J. – ROK 1863
(Wydanie pierwsze, 1913)
Nakładem Zdzisława Rzepeckiego i S-ki, Poznań 1913. Wym. 23,4×19,3 cm; stron 466, liczne ilustracje w tekście. Oprawa ładny półskórek, wewnątrz stan dobry- (przybrudzenia gdzieniegdzie).
Książka wydana na pięćdziesiątą rocznicę wybuchu powstania styczniowego – autor dedykował ją wnukom tych, którzy „zbrojni w kosy i dubeltówki” uderzyli na wroga w styczniową noc 1863 roku. Pod pseudonimem J. Grabiec ukrywał się Józef Dąbrowski, kaliski adwokat, później pułkownik Wojska Polskiego w korpusie sądownictwa wojskowego. Jego „Rok 1863″ uchodził za jedno z najlepszych dzieł o powstaniu i doczekał się kolejnych wydań – to egzemplarz pierwszego.
Dąbrowski pisał tę książkę przez kilka lat. Korzystał ze zbiorów Walerego Przyborowskiego, radził się Stanisława Krzemińskiego, rozmawiał z żyjącymi jeszcze weteranami „strasznego roku”. Cytaty z ówczesnej prasy i znaczną część ilustracji zaczerpnięto ze zbiorów Muzeum Narodowego w Rapperswilu – szwajcarskiej skarbnicy polskich pamiątek emigracyjnych. Pozostałe ryciny pochodzą z prywatnych kolekcji autora i wydawców. W przedmowie autor wprost zapowiada, że chce przywrócić pokoleniu 1863 roku sławę „tak często szarpaną” – zarówno przez wrogich mu rosyjskich historyków, jak i przez krytycznych pamiętnikarzy polskich.
Opowieść nie zaczyna się w styczniu 1863. Obszerny prolog („Czasy… hasła… ludzie…”) cofa się do klęski 1831 roku i pokazuje trzydzieści lat, z których wyrosło powstanie: konfiskaty majątków i wywózki za Paskiewicza, Wielką Emigrację podzieloną między Hotel Lambert księcia Czartoryskiego a Towarzystwo Demokratyczne, rabację galicyjską 1846 roku, Wiosnę Ludów, w której polscy generałowie dowodzili rewolucjami na Węgrzech, we Włoszech i w Badenii, podczas gdy Królestwo milczało. Dalej wojna krymska i zawiedzione nadzieje na Europę, wreszcie „odwilż” po śmierci Mikołaja I. Na scenę wchodzą dwaj ludzie, których spór zaważy na losach kraju – margrabia Aleksander Wielopolski, autor głośnego „Listu szlachcica polskiego do księcia Metternicha”, i Andrzej Zamoyski, przywódca Towarzystwa Rolniczego. W tle Mierosławski, „archanioł rewolucji”, zakłada w Paryżu szkołę dla przyszłych instruktorów powstania.
Potem akcja przenosi się do Warszawy lat 1860–1861. Jest tu pogrzeb generałowej Sowińskiej, podczas którego rozdawano patriotyczne wiersze, i pierwsze od lat „Boże, coś Polskę” zaśpiewane przy oświetlonej lampkami figurze Matki Boskiej na Lesznie. Jest i żałoba narodowa – z ulic znikają krynoliny, a jedyną ozdobą stają się oksydowane pierścionki w kształcie kajdan i cierni. Wreszcie procesja z pochodniami i Orłem Białym na rocznicę Grochowa oraz krwawe dni lutowe 1861 roku.
Autor pisze żywo, z zaangażowaniem, obficie cytując mowy, manifesty, listy i wiersze epoki – od Mickiewicza i Krasińskiego po Marksa, Engelsa i Wiktora Hugo. Tekst przeplatają portrety bohaterów (Czartoryski, Lelewel, Mierosławski, Libelt, Wielopolski, Zamoyski, Aleksander II i inni) oraz ilustracje z epoki. To zarazem rzetelna historia i świadectwo tego, jak o powstaniu styczniowym myślano tuż przed odzyskaniem niepodległości.
Ładny egzemplarz w półskórku – dobra pozycja do kolekcji poświęconej powstaniom narodowym i do biblioteki każdego miłośnika XIX-wiecznej historii Polski.






